koronawirus

Dziennik. Korona 2020📷

Chiny: Eeee, my tu mamy problem📷

WHO: Nie bedzie tak źle

Chiny: Eeee, my tu mamy chyba duzy problem 📷

Niemcy: Nie ma powodu do paniki 📷

WHO: Nie ma powodu do ogłaszania pandemii

Gates: WHO macie przelew na koncie

WHO: Mamy Pandemię! 📷

Włochy: Wszyscy umrzemy.📷

Szwecja: Wcale nie umrzemy 📷

Wielka Brytania: Musimy nabyc odpornosc stadną.

Niemcy: Wszyscy umrzemy. Musimy zostac w domu, nosic maski i gumowe rekawiczki 📷

WHO:Tylko osoby chore powinny nosic maski.

Świat: te bez objawów też?

WHO: też

Świat: czyli wszyscy jak leci

Polska: maski w niczym nie pomagają

USA: Mamy statki-szpitale📷

Hiszpania: Wszyscy umrzemy.

Szwecja: Nie umrzemy. Jest epidemia grypy. Dbajcie o siebie jak zawsze.

Chiny: mamy maski do sprzedania.

WHO: Musimy robic duzo testow. 📷

Swiat: no ,no📷

Polska: my nie robimy testów masowych ponieważ dałyby duży wynik fałszywy dodatni

Wielka Brytania: przerwa

Korea Polnocna: 18.45 osoby zarazone, 18.50 0 zarazonych.

Chiny: mamy respiratory do sprzedania

Polska: zamykamy lasy otwieramy markety budowlane

USA: Chiny co wy narobiliscie!!!

Media: Wszyscy umrzemy. Zostancie w domu 📷

Wodarg, Bhakdi i inni:To normalna epidemia, przestancie nakrecac to testowanie i nie wykanczajcie psychicznie ludzi 📷

Polska: trzeba nosić maseczki bo chronią przez zarażeniem

Swiat: Krzywa sie wyplaszcza 📷

Niemcy: Co jest do diabla?Wychodzimy na ulice 📷📷📷

Francja: Wszyscy umrzemy.

Szwecja: E, tam nic nie bedzie 📷

Korea Polnocna: 20:00 10 osob zarazonych, 20:25.. 0 zarazonych

Bialorus: co jest? Swietujemy teraz na stadionie. Mecz 📷

WHO: Szwecja bedzie miala problemy.

Polska: otwieramy lasy państwowe i wprowadzamy kary za brak maseczek, brak trzymania odległości i zgromadzenia powyżej 2 osób

Chiny: Mamy wszysko do sprzedania 📷

Polska: róbcie zapasy

Świat: co jest do cholery…

Szwecja:ciagle nie umarlismy 📷

Media: kto wyzdrowial jest odporny…nie zachoruje drugi raz…a moze jednak zachoruje …testy sa niemiarodajne 📷

Polska: robimy coraz, więcej testow

Chiny: co chcecie kupic?

Niemcy: juz nigdy nie bedzie tak jak wczesniej 📷

Szwecja: w dalszym ciagu żyjemy. Nie umarlismy 📷

Korea Polnocna: 17.20 4 osoby zarazone, 17.32 0 zarazonych .

Austria: nie bylo zabronione sie spotykac z rodzina 📷

WHO: Szwecja to przyklad do nasladowania 📷

Szwecja:📷

Polska: jesteśmy najlepszym przykładem do naśladowania

Niemcy: Szwecja zwariowala, oni wszyscy umra 📷

Bhakdi, Ioannidis i inni:Ludzie opanujcie sie! Juz jest duzo analiz, to jest jak grypa. Lockdown nie przyniosl zadych efektow 📷

Media: zamknijcie mordy zwolennicy teorii spiskowych!!! Wszyscy umrzemy tak jak bylo powiedziane 📷

Tanzania: testy na kozach i owocach dały wynik dodatni

Austria: poluzniamy ale tylko troche, czyli prawie wcale, ale poluzniamy.

Wlochy: Offline

Media: w USA 1000 zgonów dziennie

USA: w USA 100 zgonów dziennie

Szwajcaria: Co jest? Dlaczego jednak wszyscy nie umarli?📷

Niemcy: hmm, tak malo infekcji. Wszyscy maja poslusznie chodzic w maskach i ZAKAZ zgromadzen!!📷

Swiat: Eeeee?

Hiszpania: poluzniamy

Polska: wirus zbiera żniwo jesteśmy w momencie kiedy krzywa się wypłaszcza ale wznosi czy jakoś tak

Włochy: liczba zgonów jest taka sama jak w zeszłym roku o co chodzi?. Poluzniamy 📷

WHO: musimy wszystkich zaszczepic 📷

Bialorus: Na co zaszczepic? 📷

WHO: Na koronawirusa

Świat: tych co wyzdrowieli i bezobjawowych także?

WHO: wszystkich

Świat: liczba zgonów taka sama lub niższa niż w 2019… O co chodzi?!?!

Chiny: potrzebujecie cos kupic?📷

Swiat 📷📷📷

Madagaskar: mamy lek na wirusa

WHO: nic nie macie bez naszej zgody

Włochy: aresztować Gatesa!

Polska: wirus zbiera żniwo

Media: siedźcie w domach

Szwecja: idioci…

USA: nigdy więcej nie damy zamknąć gospodarki, koniec datków na WHO

Media: masowe groby w Brazylii!

Brazylia: gubernatorzy jeśli nadal będziecie kłamać uzbroimy obywateli

Hiszpania: Prezydent kraju idzie w demonstracji z narodem w proteście przeciwko działaniom rządu

Polska: trzymanie odległości jest zalecane a nie nakazane

Restauratorzy: wtf ????

Polska: premier nie zrozumiał do końca przepisu i przeprasza państwa

Szwecja: 📷

Świat: dlaczego ludzie przestali chorować na inne choroby niż covid?

Afryka: kraje afrykańskie nie będą placić na WHO

Grecja: zapraszamy, poleca pełne samoloty📷📷

Polsja: co drugie miejsce w samolocie ma być wolne

Turcja: zapraszamy

Hiszpania: zapraszamy

Świat: zapraszamy

Polska: w tym roku tylko rowerem na Słowację

Chiny: naprawdę niczego nie potrzebujecie?

Polska: wielkim wysiłkiem załatwiliśmy respiratory w promocyjnej cenie

Świat : 90% respiratorów nie jest używane

Niemcy, Francja:???? czyli żyjemy?

Media: wirus zbiera żniwo, podano datę drugiej fali, nowe ogniska, umrzemy

Francja: więc jednak!

Świat: po co się zamrażalismy?

WHO: szczepionka jest prawie gotowa, uratujemy was trzymajcie się

Białoruś: nas nie trzeba

Szwecja: kochamy nasz rząd 📷

Polska: Śląsk uratowany ale mamy poważne ognisko w fabryce mebli, ale nie wiemy jak to odkryliśmy bo nikt nie ma objawów

WHO: zalecamy masowe testy we wszystkich fabrykach mebli na Świecie

Papua Nowa Gwinea: nie mamy fabryk mebli

WHO: po prostu testujcie

Papua Nowa Gwinea: nie mamy testów

Chiny: mamy testy i fabryki mebli na sprzedaż

Szwecja: 📷

Niemcy: to lecimy na wakacje

Media: eeeee ale wirus zbiera wielkie żniwo…?

Świat: wtf?

WHO: ludzie może ktoś podesłać trochę kasy?

„Milionerzy” – tylko ze gazeta i napój są po 5 000

„Chcesz być milionerem? To nic trudnego. Wystarczy zaufać władzy.

Już przecież to przerabialiśmy. Kiedyś takie banknoty każdy nosił w swoim portfelu.

W 1970 r. średnie wynagrodzenie wynosiło 2 235 zł. Byliśmy wtedy biedni. Chleb kosztował 2,50 zł.

W roku 1994 byliśmy już milionerami. Średnie wynagrodzenie wynosiło wtedy 5,3 mln zł.

Tylko dlaczego znów byliśmy biedni? Ponieważ chleb kosztował już 7,4 tys. zł.

Potem była denominacja i historia zaczęła się od początku.

Chleb kosztował już tylko 0,62 zł, ale nadal byliśmy biedni.

Dlaczego? Przecież ciężko pracowaliśmy.

Dlatego, że niewolnictwo nigdy nie zostało zniesione, ono przybrało tylko inną formę.

Dzisiaj jest najlepszy moment żeby to zrozumieć.

Ten post podzielę na dwie części. Jeśli ktoś próbując przebrnąć przez część I stwierdzi, że właśnie przepalają mu się zwoje w mózgu, niech od razu przejdzie do części II, zanim zrezygnuje z czytania całości.

Część I.

Rząd ogłosił, że w najbliższym czasie obdarzy polskie przedsiębiorstwa zawrotną kwotą 100 mld zł, w celu ratowania gospodarki.

Skąd rząd weźmie te pieniądze, skoro w budżecie ich nie ma?

Istnieją co najmniej trzy sposoby, żeby zdobyć pieniądze – można je zarobić, można je pożyczyć, albo można je ukraść.

Rząd postanowił pójść tą trzecią drogą.

W tym celu Polski Fundusz Rozwoju wyemituje obligacje na kwotę 100 mld zł., gwarantowane przez państwo. Obligacje te zostaną skupione przez banki komercyjne, od których następnie odkupi je Narodowy Bank Polski.

Czyli ostatecznym wierzycielem PFR zostanie NBP, a banki komercyjne poprzez przepływ pieniądza zainkasują gwarantowane zyski. Tak więc wszystko zostanie w rodzinie i właściwie nikt nikomu nie będzie nic winien, bo kasa będzie się zgadzać.

Co prawda w księgach rachunkowych PFR powstanie zobowiązanie, ale wobec swoich, więc później się to umorzy.

Dlaczego tworzy się takie kombinacje i po prostu rząd nie pożyczy pieniędzy od NBP?

Dzieje się tak z dwóch powodów. Pierwszy to art. 220 ust. 2 Konstytucji RP, który zabrania przewidywania w ustawie budżetowej pokrywania deficytu budżetowego poprzez zaciąganie zobowiązania w centralnym banku państwa.

Drugim powodem jest próba ukrycia rzeczywistego długu publicznego.

Ponieważ faktycznie pieniądze do przedsiębiorców popłyną z PFR a nie z budżetu. Wcześniej zostaną wykreowane przez banki komercyjne.

Po co się tak kombinuje? Po to, żeby premier Morawiecki nadal mógł się chwalić zrównoważonym budżetem pomimo kryzysu, co będzie fikcją, ale w kwitach wszystko będzie się zgadzać.

Odbywa się tutaj właśnie kreatywna księgowość na najwyższym poziomie. Czyli wszyscy kłamią zgodnie z prawem.

Gdzie tutaj jest kradzież, o której pisałem na początku, skoro wszystko jest zgodne z prawem?

O tym właśnie będzie część II.

Część II.

Jeśli zrozumiałeś część I to znaczy, że należysz do 1% społeczeństwa i jesteś ekonomistą, albo przynajmniej pasjonatem ekonomii.

Jeśli nie zrozumiałeś tego o czym jest część I, to znaczy że należysz do 99% społeczeństwa i jesteś zupełnie normalnym obywatelem, bo nie każdy musi mieć doktorat z ekonomii albo być głównym księgowym.

Żadnej władzy nie zależy na tym żeby obywatele rozumieli jej działalność finansową, ponieważ następnego dnia wszyscy by wyszli na ulice. Dlatego w szkołach nie uczy się podstaw ekonomii.
W szkołach wychowuje się posłusznych obywateli.

Właśnie dlatego tak bardzo się to wszystko komplikuje, żebyś niczego z tego nie zrozumiał i wtedy przyjmiesz bezkrytycznie wszystko co ci wmówi władza.

Żeby pojąć co się obecnie dzieje w tym kraju, trzeba zrozumieć na czym polega funkcja pieniądza na przykładzie chłopa i krowy.

Jeśli chłop wykonał ciężką pracę, to za tę pracę mógł dostać krowę. Krowę mógł doić i mleko zamieniać na inne dobra.

Trudno jednak zamienić krowę na większą ilość mniej wartościowych dóbr, więc ludzie wymyślili pieniądze.

Za wykonaną pracę mógł więc chłop dostać pieniądze, za które mógł kupić albo krowę, albo mleko, albo inne dobra.

Krowę trudno jest podrobić ale pieniądze znacznie łatwiej. Tak więc kiedy pojawiły się pieniądze, pojawili się też ich fałszerze.

Dotychczas, żeby posiadać określone dobra, trzeba było wykonać określoną pracę. Kiedy fałszerze zaczęli podrabiać pieniądze, mogli na tym samym rynku nabywać różne dobra nie wykonując żadnej pracy. Wystarczyło, że mieli fałszywe pieniądze.

Kogoś takiego nazywamy dzisiaj pasożytem.

Czyli, jeśli ktoś się bogacił nie wykonując żadnej pracy, to oznaczało, że inni uczestnicy rynku musieli jeszcze ciężej pracować, żeby utrzymać fałszerzy pieniędzy, czyli pasożytów.

Jeśli fałszywych pieniędzy jest coraz więcej, to zaczynają wypierać pieniądze prawdziwe. To z kolei oznacza, że ludzie uczciwie pracujący muszą pracować coraz ciężej, ponieważ mają na utrzymaniu coraz większą liczbę pasożytów. Dlatego, że większość dóbr, które powstają dzięki ich pracy trafia do oszustów, natomiast im pozostaje tylko niewielka część.

Pieniądz fałszywy miesza się na rynku z pieniądzem realnym i dlatego w pewnym momencie nie można ich odróżnić i wszyscy są przekonani, że wszystkie są prawdziwe.

Jak to się ma do obecnej sytuacji w Polsce?

Polski Fundusz Rozwoju jest spółką akcyjną, której właścicielem jest skarb państwa, ale nie jest jednostką budżetową, czyli jej długi nie obciążają budżetu państwa.

PFN emituje obligacje wartości 100 mld zł, chociaż nie posiada majątku wartości 100 mld zł.

Jeśli więc te obligacje sprzeda bankom, to znaczy że pieniądze, które otrzyma od banków są „pustymi” pieniędzmi, ponieważ nie stoi za nimi żadna realna wartość, żadna praca ani żaden realny majątek, który jest efektem wykonanej pracy.

Nazywając rzecz po imieniu są to fałszywe pieniądze, które trafią na polski rynek. Ponieważ nikt tych pieniędzy nie zarobił.

Jeśli więc otrzymasz wypłatę, to część z tych pieniędzy będzie fałszywa.

Na przykład – jeśli na rynek trafia 20% fałszywych pieniędzy w stosunku do ilości, która jest w obiegu, to z 5 000 zł. wynagrodzenia, które otrzymasz, 1000 zł, będzie fałszywe.

Czyli za kwotę 5 000 zł. będziesz mógł nabyć dobra, za które dotychczas płaciłeś tylko 4 000 zł.

To zjawisko nazywa się inflacją.

Czyli jeśli ty podrobisz pieniądze, to będzie to fałszerstwo. Jeśli rząd sfałszuje pieniądze, nazywa się to inflacją.

Jedno i drugie jest jednak tym samym.

Większość ludzi się temu nie dziwi uznając, że takie są prawa ekonomii, której jednak nie znają.

Problem w tym, że rynek potrzebuje czasu, żeby uruchomić mechanizmy inflacyjne. To może potrwać kilka miesięcy albo dłużej. Kiedy zaczniesz zauważać, że potrzebujesz więcej pieniędzy, żeby żyć na poprzednim poziomie, twój umysł już wtedy nie będzie kojarzył skutku z przyczyną.

Wtedy pobiegniesz do pracodawcy po podwyżkę i będziesz się cieszył, że jesteś bogatszy gdy w rzeczywistości jest to tylko złudzenie, gdyż tak naprawdę, to tylko powróciłeś do poziomu materialnego, w którym już kiedyś byłeś.

Taka finansowa fatamorgana.

Weź kalkulator i policz. Kalkulator nie kłamie. Umysł tak.

Nie należy winić za to pracodawcy, bo to nie on sfałszował pieniądze. On również padł ofiarą oszusta.

To jest przestępstwo doskonałe, kiedy kradnie się dając.

Takiej historii nikt nie przeczyta nawet w najlepszej powieści kryminalnej..

Co się dzieje dzisiaj? Dzisiaj niewolnicy biją pokłony swojemu panu, który rzuca im pieniądze, nie zdając sobie sprawy, że w rzeczywistości on ich w ten sposób okrada.

Co się stało z waszymi pieniędzmi? Wczoraj przecież jeszcze były. Dzisiaj zostaliście bez pieniędzy i bez możliwości ich zarabiania. Nikt się temu nie dziwi?

Ktoś wam zabrał realne pieniądza a w zamian dostaniecie fałszywe. Rachunek będzie się zgadzał a wy nadal niczego nie będziecie rozumieć.

To się właśnie teraz odbywa.

Niemcy w ciągu dwóch dni wypłacili pieniądze przedsiębiorcom.

Dlatego, że je mieli. Realne pieniądze, które gromadzili w czasie koniunktury jako rezerwę na trudne czasy. To były pieniądze tych, którzy je otrzymali, ponieważ to oni je zarabiali i płacili podatki. To są prawdziwe pieniądze, które są efektem ich pracy.

Dlaczego nasz rząd tego nie zrobił? Bo musi je dopiero podrobić a to zajmuje trochę czasu.

Niemcy nie będą mieć inflacji, ponieważ ich pieniądze są prawdziwe.

Nasze dopiero się produkują, bo te które zarobiliśmy zostały przejedzone i przehulane.

Nikt nie pyta co rząd zrobił z pieniędzmi, które zabierał jako podatki?

Niedługo Morawiecki znów wyjdzie na mównicę i powie, że wszyscy będą musieli ponieść ciężar tego kryzysu. To znaczy, WY wszyscy. Nie ONI wszyscy. Wmówi wam, że niedługo potem będziecie milionerami. Będzie miał rację. Zapomni tylko dodać, że będziecie jeszcze bardziej biedni.

Kto jest złodziejem?

Wystarczy sprawdzić, kto się będzie bogacił wtedy, kiedy inni będą biednieć.

Zajrzyjcie do majątków banksterów, polityków i ich rodzin i innych cwaniaków w nimi powiązanych.

Może wtedy ktoś zrozumie, że milioner nigdy nie będzie dbał o majątek biedaka, bo gdyby tak było, to by się z nim podzielił i wtedy nie byłby już milionerem.

Znów bogaci będą tanio kupować działki i inne nieruchomości, które będą im sprzedawać biedni. Następnie za 10 lat biedni odkupią je od bogatych po znacznie wyższych cenach i historia się powtórzy. Wtedy zacznie się kolejny kryzys.”

„Rzetelny” księgowy

CZYNNOŚCI ZWIĄZANE Z KSIĘGOWANIEM 1 SZTUKI FAKTURY PRZEZ „RZETELNEGO KSIĘGOWEGO”:· Sprawdzenie prawidłowości danych nabywcy· Zweryfikowanie NIP sprzedawcy – pod kątem czynnego podatnika vat· Sprawdzenie zakupionego towaru – usługi (w przypadku kilkudziesięciu pozycji – sprawdzenie każdej pozycji pod kątem wystąpienia towaru bądź usługi wykazanego w załączniku nr 15)· Sprawdzenie, czy przelewu za ww. dokonano metodą podzielonej płatności – bez tego nie ma możliwości prawidłowego ujęcia w kosztach danego wydatku· Sprawdzenie numeru rachunku bankowego – czy widnieje na białej liście – bez tego nie ma możliwości prawidłowego ujęcia w kosztach danego wydatku· Sprawdzenie czy w przypadku kwoty 15 tys wydatek nie został zapłacony przypadkowo gotówką – wówczas nie stanowi kosztu· Ustalenie czy jest to materiał czy pozostały wydatek – w przypadku kpir w celu ujęcia w prawidłowej kolumnie· Ustalenie prawidłowego konta kosztowego zespołu 4 oraz/lub 5 – w przypadku pełnych ksiąg, kontrahenta oraz utworzenie rozrachunku ze wskazaniem dokładnej daty terminu płatności· Sprawdzenie w przypadku leasingu – czy wartość pojazdu nie przekracza 150 tys., kiedy została zawarta umowa leasingu, czy przypadkiem nie była aneksowana· Księgowanie polisy OC -100 % wydatków, AC – proporcjonalnie do wartości pojazdu powyżej 150 tys, NNW – 100%, GAP – proporcjonalnie do wartości pojazdu……itd.· Wydatki na eksploatację pojazdu – USTALENIE czy jest wykorzystywany tylko do celów firmowych czy mieszanych, następnie ustalić VAT 100% czy 50%, w koszty czy pojazd jest środkiem trwałym, czy leasingowany, a może prywatny – wówczas od tego zależy wartość ujęcia w kosztach 100%, 75% bądź 20%· Uważać, żeby przypadkiem nie odliczyć VATu od usług hotelowych i gastronomicznych· Zaksięgowanie dokumentu do kpir / ksiąg oraz rejestru vat kwot wynikających z faktury· Wpisanie prawidłowo dat oraz numeru faktury – niejednokrotnie klilkunastocyfrowego – dla JPK BARDZO ISTOTNE NUERY ORAZ DATY bo będą KARY!!!!· Sprawdzenie, czy dana faktura została zapłacona w terminie 90 dni od daty płatności – ewentualne wyksięgowanie z vatu w przypadku niezapłacenia· Po dokonaniu zapłaty ponowne ujęcie w rejestrach vat ora jpk danej faktury· Sprawdzenie, czy dana faktura została zapłacona w terminie 90 dni od daty płatności – od 01.01.2020 wyksięgowanie w przypadku niezapłacenia· Ponowne zaksięgowanie wydatku w kosztach po dokonaniu zapłatyA potem w ramach przerwy śniadaniowej pomyśleć, czy dana transakcja nie stanowi optymalizacji podatkowej – bo wtedy szybciutko zgłaszamy schemat MDR no i jeszcze dobrze byłoby w toalecie tak na spokojnie podczas „posiedzenia” przemyśleć, czy przypadkiem nie jest to transakcja z podmiotami powiązanymi i czy nie konieczna będzie dokumentacja podatkowaNA KONIEC ZALECA SIĘ WYCIĄGNĄĆ Z SZAFY KULĘ ORAZ ZAPROSIĆ KOTA, ŻEBY WYWRÓŻYĆ CZY PRZYPADKIEM DANA TRANSAKCJA NIE JEST FIKCYJNĄ!!!!JAK NIE OSZALEĆ!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!A tak na koniec można cieplutko sobie o danym kliencie pomyśleć, czy nie przekroczył przychodów w trakcie roku, żeby nie wpaść w zmianę stawki CIT.Przy okazji można przemyśleć, czy nie został przekroczony obrót do kasy fiskalnejCzy przypadkiem wykonana przez nas usługa nie wykluczy nas z dotychczasowej formy opodatkowania, oraz czy przypadkiem nie upłynął 6 lub 24 miesięczny okres opłacania małej składki zus, żeby w terminie zgłosić opłacanie składek od przychodu……A na koniec można pomyśleć o satysfakcji i zadowoleniu naszego Klienta, który bardzo docenia naszą pracę, poświęcenie, sukcesywne – patrz co miesięczne szkolenia, czytanie milionów biuletynów, ustaw i komentarzy w celu podnoszenie swych kwalifikacji zawodowych, który powie „A księgowa kolegi bierze 80 złotych, a dokumenty może przynosić do 20-tego”No…..to tak na szybko mi przyszło na myśl…Wiem, wiem, jest trochę chaotycznie, ale pisane w AFEKCIE!!!!!!

ile kosztują dojazdy do pracy ?

Polska dziwny kraj

Na podróż własnym samochodem – choć trudno w to uwierzyć, obserwując korki w naszych miastach – decyduje się jedynie 25% proc. Polaków. Dla porównania, ten środek lokomocji wybiera ponad połowa Francuzów, Niemców czy Brytyjczyków i przeszło 80 proc. Amerykanów. My – jak wynika z badań – zazwyczaj decydujemy się na środki komunikacji miejskiej. W ten sposób dociera do pracy aż połowa z nas, 10 proc. Polaków – to szczęściarze, którzy do firmy chodzą spacerkiem. Inne formy dojazdu do pracy – np. rower, hulajnoga – cieszą się u nas małą popularnością i wybierają je tylko jednostki.

O sposobie docierania do pracy decydują w naszym kraju głównie względy ekonomiczne. Tramwaj czy szybka kolej miejska – pozwalają uniknąć stania w korkach. Niestety, wciąż najpopularniejszy u nas autobus, tego problemu nie ominie. Jest jednak tańszym rozwiązaniem od korzystania z własnego samochodu. Bo koszty związane w używaniem własnego auta małe nie są.

Przyjmując, że średnio jedziemy do pracy 15 km w jedną stronę – w miesiącu pokonujemy 750 km. Z badań wynika, że dalsze dystanse dotyczą przede wszystkim dużych aglomeracji, a więc te kilometry pokonujemy w korkach. Można więc bez najmniejszej przesady założyć zużycie paliwa na poziomie 8 litrów na 100 km. Potrzebujemy więc 60 litrów paliwa miesięcznie. Zaokrąglając cenę do 5 zł za litr, łatwo się przekonać, że na samo paliwo wydajemy jakieś 300 zł (dla samochodów benzynowych). Sporo. Jednak stracony czas i wydanie pieniądze, to nie jedyne „koszty” związane z długotrwałym docieraniem do pracy.

Nowy „tani” samochód typu Opel Corsa to wydatek około 50tys. posłuży 5 lat i trzeba go sprzedać (za max 20 tys.) i wymienić na kolejny za 50tys. jak dodamy ubezpieczenie (tanie) i przeglądy to dojazdy wyjdą około 1000 zł/mc – jak ktoś jest młody i „szkodowy” to samo ubezpieczanie pojazdu w mieście może wyść >6000 zł rocznie czyli więcej niż za paliwo.

Jak mieszkasz „na wsi” te dojazdy oznaczają możliwości rozwoju.

Więc niektórzy jednak nie mają wyjścia – chcąc się rozwijać muszą godzić się na długotrwałe dojazdy. Jeśli nie mamy możliwości skrócenia czasu dojazdu, postarajmy się przynajmniej optymalnie go wykorzystać. Wszystko zależy od naszych preferencji, potrzeb, zainteresowań i przede wszystkim środka lokomocji.

W autobusie czy tramwaju spokojnie możemy otworzyć laptopa i wykonać mnóstwo czynności, które w innej sytuacji wykonalibyśmy w pracy lub w domu – możemy zapłacić rachunki, wysłać zaległe listy itd. Jeśli brakuje nam czasu na relaks – jazdę do pracy przeznaczmy na ulubioną lekturę czy słuchanie muzyki. To ostatnie możemy też robić we własnym samochodzie. 40 minut dziennie samotności w aucie, to także doskonała okazja, by nauczyć się języka obcego. Spragnieni lektury nie powinni wprawdzie sięgać po książkę, ale nic nie stoi na przeszkodzie by włączyć audiobooka. Korzystając z zestawów głośnomówiących można też wykonać zaległe telefony. W końcu i tak będziemy musieli zadzwonić, a czas spędzony w aucie i tak jest stracony.

Inni podczas koniecznej bezczynności planują zadania na kolejny dzień, odbywają w myślach trudne rozmowy, wymyślają rozwiązania dręczących ich problemów. Niestety, wiele z tych genialnych pomysłów ulatuje. Dlatego warto zainwestować w dyktafon. Bo czas spędzony na dojazd do pracy nie musi być czasem straconym.

autobus +

Typowa gmina pozbawiona połączeń PKS oznacza dla podatników koszt około 4 milionów rocznie. 1,2 miliona dokłada starostwo”

  1. Kto ma zapłacić te 4 mln?
  2. 1,2 mln dokłada starostwo, czyli co? Z podatków, tak?
    Pytanie nr 1 dla wszystkich intelektualistów-lekkoduchów: czy na przewozach da się zarobić? Widocznie się nie da, skoro linie są zamykane. Zatem pytanie nr 2: kto miałby zapłacić za nierentowne przewozy? Proszę konkretnie, bez ściemy.
    Wbrew pozorom to nie jest problem przewozów ludzi czy czegokolwiek do małych i bardzo małych miejscowości. To jest problem wadliwej struktury społeczeństwa polskiego. Największą bolączką społeczną II RP był nawis demograficzny w postaci tych 75% społeczeństwa żyjącego na wsi, z czego zdecydowana większość, poza Wielkopolską i Pomorzem (d. zabór niemiecki) byli małorolni i bezrolni, do tego w 2/3 analfabeci. Krótko: rezerwuar ludzi zbędnych. W tej chwili mamy sytuację taką, że na wsi mieszka ok. 40% społeczeństwa (czyli o wiele za dużo!!!), 14% ludności pracuje w rolnictwie, wytwarzając mniej niż 5% PKB. Krótko: wieś, poza kilkoma GOSPODARZAMI na kilkudziesięciu hektarach, to rezerwuar ludzi zbędnych, mieszkających na wsi tylko dlatego, że mają (po dziadkach, rodzicach wujkach itd.) po spłachetku ziemi z 2 kozami i kurą, inaczej mówiąc znacznie niższe koszty utrzymania niż mieszkańcy miast, zwłaszcza wielkich, jak Warszawa, Katowice, Trójmiasto, Łódź, Wrocław itd. I co, jeszcze im mało? Mieszkańcy tychże wielkich miast mają im jeszcze dopłacać za przewozy, utrzymywanie poczty, ośrodka zdrowia, szkoły i czego tam jeszcze? W du*ach wam się poprzewracało!
    Byłem swego czasu w Kanadzie, w gazecie natrafiłem na ogłoszenie o wyprzedaży prawie nowych domów po kilka-kilkanaście tysięcy dolarów. Dopiero pod koniec artykułu się dowiedziałem, że to po likwidowanej bazy armii. Co to oznacza? Domki za psie pieniądze, bo w promieniu 100 km nie ma sklepu, baru, poczty ani niczego innego. Dlatego jest tak tanio. Pełna analogia do sytuacji różnych Pierdziszewów w Bieszczadach i podobnych lokalizacjach. Co z tego, że tanio, skoro nigdzie nie można dojechać? Przenieście się do dużych czy średnich miast, wszędzie będzie blisko. W szerokim pasie od Legnicy po Oleśnicę i Brzeg Opolski powstają jak grzyby po deszczy nowiutkie spod igły zakłady produkcyjne, a w ślad za nimi całe osiedla mieszkaniowe w Oławie, Brzegu itd. itp. Po co macie siedzieć w tych popierdółkach i błagać o zmiłowanie, no właśnie, czyje? Ruszcie tyłki, bo nikt wam dopłacać nie będzie. No chyba, że linie autobusowe typu Bieszczady-Tour nagle staną się opłacalne, bo podrożeją odpowiednio bilety.

tradycja_krotkiej_reki 24 minuty temuOceniono 1 raz 1
Gdy czytam o komunikacji zbiorowej, to mnie pusty śmiech ogarnia. Zacząłem dojeżdżać do pracy z Krakowa do jednej z podkrakowskich miejscowości. Wybrałem pociąg. Żeby zdążyć na kurs o 7 musiałem wstawać o 5.30, bo zanim umyję się, zjem śniadanie i dotrę do przystanku trochę potrwa. Dojazd komunikacją miejską to była fikcja, gdyż musiałbym podjechać jeden przystanek, potem przesiąść się na inną linię i podjechać jeden przystanek. Wybrałem zatem spacer.

Ok. 7 rano wsiadałem do pociągu, który jechał na stację docelową 45 minut. Z czego kwadrans stania na głównym. Dlaczego? Bo tak. Chrzanić logikę. Do Krakowa Głównego towarzyszyli mi mieszkańcy podkrakowskich wsi i wiosek. Gwar, głupawe rozmowy, wybuchy głośnego śmiechu. Książki przeczytać nie szło. Muzyki nie mam zamiaru słuchać, bo nie lubię na słuchawkach. Na Głównym wymiana pasażerów. Jedni ludzie ze wsi zamieniali się z innymi, tym razem tymi, którzy do Krakowa przyjechali na stałe. Ich cel? Kraków Biznes Park. Ani to Kraków, bo Zabierzów, ani biznes, bo klepanie faktur to żaden biznes, ani tym bardziej park, bo środek pola.

Korpoludzie tak samo upierdliwi jak mieszkańcy wsi. Rozmowy nieco cichsze, jakkolwiek nadal irytujące. Do tego ciągłe otwieranie i szeleszczenie opakowań i puszek z napojami, na wypadek gdyby w przeciągu tych 15 minut mieli umrzeć z głodu i pragnienia. Tak zniszczony psychicznie na starcie każdego dnia zajeżdżałem dużo przed rozpoczęciem pracy.

Kupiłem auto za tygodniową wypłatę. Stary złom w gazie. Wstaję o 6.30, a na miejscu jestem na czas. Nikt mi nie gada nad głową, niczym nie szeleści i muzykę puszczam jaką lubię. Cenowo wychodzi na to samo, a jestem dziennie 2h do przodu. W skali miesiąca 42h. Dlatego właśnie jeżdżę samochodem, chociaż nie jestem komunikacyjnie wykluczony.

Czy wróciłbym do pociągu? Tylko pod warunkiem, że mógłbym wygodnie dojechać do dworca. Gdyby przejazd skrócił się o ten zbędny czas stania na Głównym. I gdyby współpasażerowie potrafili się zachować. Bo o takich kwiatkach jak „przyjedzie opóźniony o około 40 minut; opóźnienie może ulec zmianie; za opóźnienie przepraszamy” nie będę nawet wspominał.